Wawrzynek
Wawrzynek wilczełyko, to jakby klejnot wiosennych lasów. Intensywny kolor wybija się pomiędzy szarym jeszcze podszytem.
Wawrzynek wilczełyko opisywałem już nie raz na moim blogu. Teraz spotkanie nastąpiło na Dolnym Śląsku, w Górach Suchych. Gdzieś w okolicach Sokołowska.
Owoce wawrzynka są mocno trujące, ale nikt nie zabroni wąchać rozkosznej woni jego kwiatów. Naprawdę warto przysiąść na ziemi i zatopić się w tym cudownym zapachu! Wrażenia przypominają trochę spotkanie z podkolanem białym. I nie radzę zrywać i zabierać do wazona! Kwiaty zwiędną zanim doniesiesz je do domu, a spotkany po drodze zielony ludzik powinien wlepić solidną karę. Wawrzynek jest przecież pod ochroną!
Polub to!





Odkąd posługuje się aparatem nie zdarzyło mi się zbierać kwiatów do do domu. A te co przynoszę żonie są albo z ogrodu albo z targu. natomiast nieraz drukuję co ładniejsze ujęcia i te cieszą oczy wisząc na ścianie, po jakimś czasie drukuje się nowe i znów cieszą.
Fajny pomysł z tym drukowaniem i wieszaniem na ścianie coraz to nowych zdjęć kwiatów :)
muszę też go zastosować :) Choć jakoś do tej pory nie miałem nigdy szczęścia do drukarek fotograficznych, a szczególnie do papierów.
Ja idę do drukarni – wydruk A4 kosztuje mnie 3 złote.
Fajnie, że nastał czas, kiedy wszystko kwitnie wokół i nie trzeba pocieszać się tylko kwiatami w wazonach i na zdjęciach.
Dobrze, że niektóre rośliny są trujące i pod ochroną. W naturalnym środowisku wyglądają najpiękniej.
Mój ulubiony wiosenny krzew.
Każdej wiosny zachwycam się wawrzynkiem. Niestety, tylko tym na cudzych zdjęciach, bo sama nigdy go nie spotkałam.
Radosnych Świąt, Jacku. :)
Dziękuję i na wzajem! właśnie przestało padać i wyszło piękne słońce :-)
Co do wawrzynka, to życzę Tobie go serdecznie, bo swoimi pięknymi zdjęciami przyrody jak najbardziej sobie na to zasłużyłaś :)