Bazaltowe miasto Bosra
Bosra, sto lat przed Chrystusem została założona przez Nabatejczyków, słynnych budowniczych potęgi Petry. Jak i inne miasta regionu, Bosra przechodząc z rąk do rąk, trafiła do Rzymian, pod których rządami rozkwitała dalej, a w końcu przejęli ją muzułmanie i swoją świetność zakończyła pod panowaniem Imperium Otomańskiego.
Znakomicie zachowany teatr rzymski z II wieku n.e. dla 15 tysięcy widzów, zamieniony na twierdzę i otoczony fosą.
Bosra znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO Syrii.
Dużo miejsca zajmują rozległe łaźnie rzymskie, niegdyś bardzo ważna instytucja, nie tylko dla utrzymania higieny, ale także życia towarzyskiego.
Głównym budulcem w Bosra był bazalt, skała pochodzenia wulkanicznego. Miasto ma unikalną, czarną barwę murów.
Oto jak wygląda ochrona zabytków w Syrii. Wpisana na listę UNESCO Bosra zamieszkiwana jest przez licznych mieszkańców. W antycznych budynkach, zaadoptowanych jako tako, mieszkają setki osób. Na placach dzieci grają w piłkę nożną, mając starożytne kolumny za bramki!
Jakie widoki i jakich mieszkańców można spotkać zapuszczając się odważnie w boczne uliczki Bosry. Wynikiem mikroplenerku fotograficznego, małego skoku w bok z dala od całej naszej grupy, są fantastyczne portrety dzieci. Były wspaniałe. Zaprosiły nas na swoje podwórko, pokazały dumę swojej zagrody, czyli indyka (tak, tak, w obiektach UNESCO hoduje się indyki!), bez końca pozowały do aparatu.
W takiej restauracyjce można się napić pysznej herbaty. Oczywiście nie powinna ona kosztować więcej niż złotówkę. Ileś tam syryjskich dinarów, no ale dla przemieszczających się szybko turystów wymyślono prostszą walutę – One Dolar.
Uliczny sprzedawca soku z wyciskanych owoców, z pomarańczy i granatów.
Zarabiać na życie trzeba uczyć się od najmłodszych lat. Na szczęście pracy nie trzeba daleko szukać, bo codziennie nadciąga nowe źródło świeżej gotówki.
W mieście, które zamieszkiwało kiedyś 80000 ludzi, pozostała garstka, wkomponowanych w ruiny mieszkańców.
Część starożytnych domów jest opuszczona, a część zamieszkana.
Warsztat pracy malarza i od razu jego dom, sypialnia, salon i sklep.
Polub to!





Jacku,bardzo dziękuję za milą wycieczkę po tym historycznym zakątku świata.Nie tylko miejsce interesujące,ale i nieodlączna ich częsć,czyli LUDZIE skladają się na ciekawą calość.Pozdrawiam
Kolejne fascynujące miejsce,które ciekawie nam pokazałeś. Widzę kilka moich ulubionych zaułków. Dzieciaki faktycznie urocze,szkoda,że czasu na zwiedzanie kurnika było tak niewiele :-) Ślinka mi cieknie , jak patrzę na soczyste granaty, podobno sok ze świeżych owoców jest przepyszny, trzeba to będzie kiedyś sprawdzić.
Miejsce naprawdę niezwykłe-obok kamiennej niemej historii, toczy się życie współczesnych Syryjczyków. I sama już nie wiem, czy bardziej mnie zachwyca klimat,jaki tworzy owa integracja, czy oburza,że takie miejsca są zwyczajnie dewastowane, a rząd Syrii chyba niewiele robi, by temu zapobiec.
Kurnik pierwsza klasa!! A z jaką pasją ten mały chłopczyk chwalił się swoim indykiem, jakby to był skarb jakiś największy! Dziewczynki też pierwsza klasa, uśmiechnięte, towarzyskie. Żal było odchodzić, nie zgłębiwszy dalszych tajników życia w starożytnym mieście Bosra.
Faktycznie, nie pomyślałem, czy ma mnie to śmieszyć, zachwycać, czy oburzać, że w zabytkach takiej skali mieszkają normalnie sobie ludzie. Na teraz moje odczucia wyglądają tak: puki nie zabija ich komercja i nie przeistoczyli się całkowicie w turystyczne hieny i puki Syria robi coś w ochronie tych zabytków, to taka symbioza mi się podoba. Coś unikalnego.
Piękna starożytna część miasta, piękne zabytki warte odwiedzenia, a herbatka w uroczej kawiarni była bardzo dobra.
Żałuję, że nie spróbowałam soku z wyciskanych owoców. :)
Przy okazji oglądania zdjęć miejsc opustoszałych przypomniało mi się jak w Pompejach odkryto na murach napisy z życia codziennego w stylu Titus kocha Fabię. Zawsze takie „drobiazgi” najwięcej mi mówią o mieszkańcach.
oj, to są takie smaczki, przy których najdłużej się zatrzymujemy. Ukazują nam, przemądrzałym mieszkańcom XXI cywilizacji, że tysiące lat temu ludzie myśleli tak samo jak my, także mieli pragnienia, uczucia i marzenia.
Nawiązując do ostatnich wypowiedzi dorzucę i ja swoje”trzy grosze” Reklama ścienne byla w Pompejach praktyką nagminną. Informowano w ten sposób m.in.o działalności zakladów kąpielowych(takie jest tlumaczenie),walkach gladiatorów ze zwierzętami itp. Własciciele domów ostrzegali zaś (też na ścianach): Zabrania się pisać tutaj.Biada temu,czyje imię zostanie tu upamiętnione.Nie przyniesie mu to szczęścia.
Lepszy jeszcze jest statut cechowy krakowskich kupców z16 w.,no ale to akurat nie z tym tematem jest związane.