Idealne poczucie rytmu – Sri Lanka

Scenka uchwycona przed sklepem muzycznym w Nuwara Eliya, w środkowej części Sri Lanki, u stóp Parku Narodowego Równiny Hortona. Gościu miał niesamowite poczucie rytmu i pełny luz.

Polub to!

Zobacz podobne tematy: , ,


Lubię te zdjęcia i relacje, powiadamiaj mnie o nowych



Po wpisaniu maila, przepisz kod z obrazka, a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. W każdej chwili możesz się wypisać. Dowiedz się więcej.




Skomentowano 6 razy wpis: Idealne poczucie rytmu – Sri Lanka
  1. robi wrażenie, ale i pozostawia wątpliwości na ile występ był autentycznym tańcem ku radości, a na ile pokazem

    • Gościu wyglądał tak dosyć szczególnie. W Polsce bym powiedział, że był pijany. A ten może miał coś we krwi, ale raczej wyglądał na bardzo szczególnego oryginała. Biedny człowiek, który wykorzystywał głośnik ustawiony na zewnątrz sklepu muzycznego do chwili zabawy.

      A ten sklep muzyczny, to też był super. Same podróbki, to raz. A dwa, to wybierałeś utwory z listy i sprzedawca na poczekaniu wypalał Tobie płytkę :)

  2. W naszym „dzikim kraju” na początku „transformacji ustrojowej” czyli w końcówce lat 80 tych i pierwszych latach 90tych tez spotykało się często tzw „studia nagrań” – siedział facet z magnetofonem dwukieszeniowym (CD to było wtedy science fiction) i zamawiało się u niego wybrane albumy lub składanki.

    Mam w zbiorach nieco zdjęć takich oryginałów, ale nie bardzo wiem na jakim blogu mógł bym je zamieścić (czyli jestem ofiarą zbytniej specjalizacji): na przyrodniczym nie bardzo, bo jakość trudno mi zrezygnować mentalnie (bo rozumowo to nader chętnie)z podziału człowiek vs. reszta świata. Na podróżniczym…no także, bo jaka to podróż kiedy ledwie się z domu na kilka kilometrów ruszyłem…

  3. Pamiętam te studia nagrań i podobne. Facet miał płyty, o których się nikomu nie śniło i często za nie najniższą kwotę przegrywał je. A jeszcze wcześniej to miał kasety magnetofonowe i je kopiował. Oczywiście był wariant darmowy, bo tamte czasy uczyły cierpliwości. Od czasu do czasu prezentowano nagrania,płyty,dyskografie w radiu i wystarczyło tylko warować przy odbiorniku i modlić się, aby sąsiadowi w tym samym czasie nie przyszło do głowy wiercić coś wiertarką, bo wtedy zakłócenia murowane. A inną plagą, to było jak podczas nagrywania … wciągnęło taśmę magnetofonową do środka. Ale za to jako potem była satysfakcja!!

  4. fakt – wszystkie rozgłośnie miały obowiązek „dodawać wtręty” tak aby nagranie nie przedstawiało wartości – niektóre robiły to jednak bardzo dyskretnie.

    ba przez radio na Grundiga nagrywało się też programy komputerowe! – potem 45 minut wgrywania i … punkcik biegał po ekranie telewizora z podpiętym ZX Spectrum, czy Atari… ależ to była frajda.

    sam mam do digitalizacji kilka „wciągniętych” kaset – muszę to wrzucić na dysk i obrobić by było słuchalne – tyle ze zabieram się za to już 15 lat i jakoś nie mogę ;-)

  5. Oj programy komputerowe w radiu!! :-))) to było!! Ja miałem Atari.To był sprzęt!

    już nic nie zdygitalizuję, bo w końcu po kilku akcjach porządków w piwnicy poszły na śmietnik nawet te najdroższe super-jakieś-tam kasety, co to były wtedy najwyższym osiągnięciem techniki. Z łezką w oku, ale poszły do kosza… :(

Skomentuj wpis, wyraź swoją opinię, nie siedź cicho!