Zamek Czocha
Zamek Czocha jest jednym z ładniejszych polskich zamków. Zachowane w dobrym stanie mury (wnętrza to wiadomo, przetrzebione zostały przez koleje losu), robią wrażenie na zwiedzających.
W powietrzu czuć jednak bardziej zapach komercji, niż budowli z średniowieczną tradycją. Bilety do tanich nie należą, a wszystkie dodatkowe atrakcje jak Sala Tortur, Podzamcze, są płatne dodatkowo.
W zamku urządzono hotel i sale konferencyjne. Kto szuka spokoju i odosobnienia, musi udać się nad Zalew Leśniański i tam spojrzeć na górujący na wzgórzu obiekt. Na pewno romantyczna i przyjemna będzie kąpiel, połączona z podziwianiem wzgórza zamkowego wraz z otoczeniem.
Nastrojowa sypialnia z drzwiczkami z przodu, w które jak głosi przewodnik, przychodzący do pani zamku adorator, musiał zapukać „czymś” twardym, aby zostać wpuszczonym do łoża.

Witraże nawiązujące do tradycji rycerskich.

Nastrojowe schody na zamkowym dziedzińcu.

W takich to uroczych zabudowaniach, wkomponowanych w wieże obronne mieściły się pokoje mieszkalne.

A tajemniczy korytarz prowadzi prosto do …

A oto jak Zamek Czocha powiązany jest z gnejsową skałą, na której go postawiono.

Zapraszam na Dolny Śląsk.
Polub to!








Zapomniałeś napisać w jaki to przemyślny sposób panowie pozbywali się swych kochanek – prosto z łoża w przepaść!!! Gdyby ten mechanizm upowszechnić to pewnie znalazłby się w niejednym domu i służyć by mógł nie tylko panom ;)
No faktycznie był tam w łożu taki specjalny mechanizm. Czego to kobiety nie wymyślą! W fosie facetów topić! brrrrrrr. Ogólnie zamek godny polecenia i do tego zachował się do naszych czasów w dość dobrym stanie.
Z tymi „polskimi zamkami” to bez przesady. Aktualnie znajduje się na terenie Polski ale to „zasługa” Roosevelta Churchilla i Stalina – pierwotnie powstał na potrzeby wprawdzie piastów ale śląskich, zniemczonych tak bardzo jak bardzo spolonizowała się szlachta ruska onegdaj (Wiśniowieccy, Sanguszkowie … )
Sam zamek piękny, malowniczy – miejscami jednak kiczowaty – sala tortur – widziałem mnóstwo i za kazdym razem śmieszą mnie bardziej – są odtwarzane na podstawie reliktów i … opisów sądowych – czyli tak naprawdę „z wyobraźni” – poza tym „prawo sądu” miał tylko książę i izby tortur znajdowały się wyłącznie w zamkach pod jego jurysdykcją a i to tylko w tych „służbowych” – tam gdzie miał rezydencję sal tortur nie było. Teraz każdy zamek stara się o taką „atrakcję”.
Dobrze że zwróciłeś uwagę na powiązanie budowli z podłożem geologicznym – to charakterystyczne dla wielu zamków wtopienie budowli w skałę, wynika z faktu że budowano w miejscach obronnych z tradycji, tradycje te sięgały setek a niekiedy tysięcy lat.
No czasy i granicy się zmieniają, więc jak widać wszytko jest względne.
Do sali tortur nie zaglądałem, bo jak widać słusznie przypuszczałem, ze zrobiona pod publikę. W końcu kolejny sposób, aby za coś skasować.
No właśnie takie obronne miejsca, „od zawsze” mają swoją historię. Wał, gród drewniany, potem murowany i tak przez epoki dziejowe miejsce pokrywają coraz to nowe warstwy budowli.
z tymi warstwami to przypomniały mi się Włochy i te ich małe miasteczka – tam się niczego nie burzy, nowe stawia nie na starym a stare robi za piwnice – wyobraź sobie że w castel s. Elia trafiliśmy na domy które od strony zbocza maja nawet po 6 kondygnacji piwnic…
Tak samo z kościołami – barokowy kryje w sobie gotycki, tenże romański, w pod romańskim poprzez maleńkie wąskie schody wciska się człowiek do krypty wczesnochrześcijańskiej…
U nas namiastkę można poczuć np w kościele św Andrzeja na Grodzkiej w Krakowie.
Fajne takie piwnice! pod warunkiem, że to nie siada i się nie osuwa!
W kościele św Andrzeja w Krakowie nie byłem, ale koniecznie zajrzę i doczytam w przewodniku. Ciekawe, czy to da się tak zwiedzać.
Polecam kolegiatę w Wiślicy. http://www.tenpieknyswiat.pl/2007/08/06/wislica-i-piekna-kolegiata/
Zwiedzając podziemia widać kilka kolejnych warstw – kościołów. Pierwszy raz coś takiego widziałem.
Podobnie na Wawelu z tą rotundą romańską. Jak dla mnie to rewelacja.
sam się zastanawiam, jakim cudem to jeszcze się trzyma -ale to chyba kwestia budulca – tufy są ultralekkie ale i bardzo wytrzymałe, poza tym domy zawsze są kotwiczone do podłoża przynajmniej jednym bokiem – pewnie tez stosują jakiś rodzaj palowania, czy innych „myków” budowlanych.
Wiślica to perełka – rewelacyjny jest też cały szlak opactw cysterskich – choć mało tu interesujących nas przypadków nadbudowywania kościoła na starszym z zachowanie jego reliktów.
Wawel to osobna historia – największe wrażenie robi na mnie, nie ekspozycja sal królewskich czy skarbca – bo przereklamowana – ale Wawel zaginiony i podziemia.
Św. Andrzeja siostry na pewno nie pozwolą zwiedzać – to kościół zakonny w chwili obecnej, ale ślady są dość dobrze widoczne.
A tam… niech będzie miejscami kiczowaty i tak podoba mi się. Narazie znam go tylko ze zdjęć,(tych,tu zamieszczonych) ale sprawia wrazenie nastrojowego.Lubię takie kamienne budowle.