Plaża w Łebie
Łeba jest jedną z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych nad Bałtykiem. Nie bez powodu. Plaża w Łebie należy do najszerszych i najpiękniejszych na wybrzeżu.
Drobny, biały piasek stanowi prawdziwą rozkosz dla stóp. Brzeg jest w tym miejscu bardzo łagodny. Dno bardzo wolno opada i jeszcze kilkadziesiąt metrów w głąb morza czuć piasek pod nogami. Wzdłuż brzegu, w odległości około dziesięciu metrów od niego, kilometrami ciągnie się pasmo mielizny, gdzie woda sięga nawet do kostek.
W samej Łebie plaże są bardzo zatłoczone. Do tego stopnia, że dopiero rzut oka na zdjęcie pozwala zdać sobie z tego sprawę. Największy ścisk panuje na tak zwanej plaży „A”, usytuowanej na wprost centrum miasta. Trochę lepiej jest na plaży „B” i „C”, od zachodniej i wschodniej strony Łeby.
Oczywiście dla chcącego nic trudnego. Ktoś, kto chodzi tylko sobie znanymi ścieżkami znajdzie i inne plaże w okolicy i to całkiem nie dalekiej.

I to takie plaże, które naprawdę na długo zapadają w pamięci.

Kontrast niesamowity, prawda?
Polub to!





Nigdy nie zrozumiem co ludzie widza w takim masowym „wypoczynku”. Do tego pewnie muzyka z megafonów i indywidualnych odbiorników i szpaler piw chłodzących się w wodzie.
Nie wiem gdzie znalazłeś taka dzika i czystą (!) plaże. Ja mam taką swoją w Stilo :-)
No jak to! To się nazywa urlop, a urlop to przecież OD-PO-CZY-NEK. A gdzie można odpocząć jak nie tam, gdzie dają jeść i pić, gdzie jest skok na bungee, odpustowe budy, megafony i wypożyczalnia quadów, aby przypadkiem nie zasłuchać się w szum morza?!
Dziką i czystą plażę znalazłem w tej samej Łebie ;-) Bo Stilo, to już prawie zupełna piaskowa pustelnia :) Pozdrawiam
I pomyśleć, że większość z tych ludków jedzie przez całą Polskę, by dwa tygodnie tam sie smażyć… Staliśmy tak samo osłupieni nad plażą w Ustce rok temu.
Pięknie kolorowa mozaika – chyba tylko tyle dobrego w tym widzę…! :>
Jacek, a my w dwa tygodnie to byśmy z Gliwic do Gdańska i z powrotem… I to o własnych siłach – rowerem…. ;)
I rzeczywiście jesteś skazany na smażenie, bo takie nagromadzenie wiatrochronów w jednym miejscu, eliminuje jakiekolwiek ruchy powietrza. A do tego kolorowa mozaika i już barwy oczy przechodnia cieszą :)
No to dlaczego nie zadzwoniłeś, to bym Was podwiózł samochodem, abyście nie musieli się aż tak bardzo męczyć ;-) hehehe
Witam serdecznie,
To ja prośbe mam ogromną do Szanownego Autora, jadę do Łeby na 7 tygodni i absolutnie nie mam chęci w tłumie siedzieć, nie znoszę i alergicznie wręcz reaguje, zdjęcia „kolorowe” przyprawiły mnie o gęsią skórę. Błagam o podpowiedź, gdzie to cudo bezludne można znaleźć?
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna
Witaj! Spokojnie znajdziesz, trzeba tylko odejść kilometr, dwa od centrum. Śledź dobrze mojego bloga, bo zamierzam jeszcze dużo relacji z tamtych stron zamieścić i wszystkie moje sekretne miejsca ujawnić ;)
pozdrawiam