Sowa uszatka

Sowa uszatka lubi na zimę zbierać się w grupy, zamieszkujące czasem centrum dużego miasta.

Jest takie miejsce w Gliwicach, gdzie każdej zimy zlatują się sowy uszatki na zimowisko. Około dwudziestu osobników jest ozdobą i chlubą całego osiedla.

sowa uszatka

Widok jest naprawdę przesympatyczny, kiedy na ogołoconym z liści drzewie spoczywa równocześnie kilkanaście ptaków.

sowa uszatka

Ziemia pod drzewami usłana jest plackami odchodów oraz licznymi wypluwkami. Są to nie strawione przez sowy fragmenty pokarmu, takie jak kości, pióra, sierść, które ptaki potrafią zwrócić w postaci zbitych grudek, nie przepuszczając je przez przewód pokarmowy. A kto się na tym zna, to na podstawie analizy kości potrafi rozpoznać zamieszkujące okolicę gryzonie i owady.

Sowa uszatka

Chciałem nawet zamieścić tutaj fragment mapki Gliwic z zaznaczonym zimowiskiem sów, ale rozmyśliłem się. Niech sobie te piękne ptaki, o świdrującym spojrzeniu przesypiają dzień w spokoju przez nikogo nie niepokojone.

Sowa uszatka

Polub to!

Zobacz podobne tematy: , ,


Lubię te zdjęcia i relacje, powiadamiaj mnie o nowych



Po wpisaniu maila, przepisz kod z obrazka, a następnie sprawdź skrzynkę i potwierdź Twoje zgłoszenie. W każdej chwili możesz się wypisać. Dowiedz się więcej.




Skomentowano 8 razy wpis: Sowa uszatka
  1. I co roku wracają w to samo miejsce? Piękne.

  2. Dokładnie w to samo miejsce. Pościnali im stare drzewa, więc sowy przeniosły się kilkadziesiąt metrów obok.

  3. Zazdroszczę, dotychczas widziałem sowy dwa razy w życiu i to z daleka, a Ty pod bokiem masz tu całe stadko :)

  4. Huuu, Huuuu :)
    Fajna sprawa, taki sowie zakątek. A jak one przenikliwie na Ciebie parzą!!!

  5. A ja niestety nie miałam jeszcze okazji zobaczyć wolnej sowy na żywo. Jakiejkolwiek. Nad czym ubolewam niestety.

  6. No to trzymam kciuki w następnym sezonie zimowym, kiedy znowu sowy przeniosą się do miast. Albo trzeba będzie się wybrać nocą do lasu, a tam …. straszy ;) Pozdrawiam!

  7. Wydaje mi się,że wiem co to za miejsce.Mieszkałam tam przez kilka ładnych lat i ciągle podziwiałam te ptaki.Po tym jak pościnali te stare drzewa to sowy przeniosły się na nasze podwórko.Któregoś razu mój syn przybiegł do domu krzycząc,że sowa wypadła z gniazda.Było to pisklę nie umiejące jeszcze latać ale było już sporych rozmiarów.Niewiele myśląc pobiegłam po kartonowe pudło i włożyłam do niego pisklaka,po czym zadzwoniłam do schroniska i po kilkunastu minutach mała sówka była już bezpieczna.Ale po dwóch dniach historia się powtórzyła i po następnych dwóch znowu.Myślę,że gdyby nie zadomowiły się na naszym podwórku to te maluchy by nie przeżyły.Zrobiłam nawet zdjęcia jednej z nich.Bez nich nikt by mi nie uwierzył,że w Gliwicach mamy sowy.

  8. witaj Samarytanko. faktycznie musiałaś mieć bardzo bliski kontakt z sowami mając je tak blisko. Dostaje wiele zapytań z prośbą o wskazanie tego miejsca, bo każdy chciałby sam takie zimowisko zobaczyć. Mam nadzieję, że sowy nie będą dręczone i spokojnie sobie tam przezimują następne sowie pokolenia. Czasem trudno nam uwierzyć, że w centrum miasta przyroda znajduje jeszcze swoją nisze do życia. pozdrawiam.

Skomentuj wpis, wyraź swoją opinię, nie siedź cicho!