Gdańszczanie w Górach Stołowych

Po umieszczeniu wspomnień-migawek z Gór Stołowych dostałem od czytelników z Gdańska gorący list-relację z ich rodzinnej wyprawy. Tak mnie ona zauroczyła, że postanowiłem opublikować ten żywy dowód uprawiania turystyki rowerowej.

„Witam Panie Jacku…, to znowu My, gdańszczanie:))

Dawno nie odpisywaliśmy, a bo to praca, dom, itp. zajęcia:) ale otrzymujemy
wciąż subskrypcję Twojego bloga, która we wspaniały i bardzo przystępny sposób obrazuje nasze Polskie ziemie i ten piękny krajobraz…, choć zdarzyła się też i w czerwcu Grecja..:))

Piszę, bo artykuł o Górach Stołowych, Ziemi Kłodzkiej, Radków, Szczeliniec
Wielki
, Skalne grzyby, Droga Stu zakrętów, Karłów, (w Pasterce nie byliśmy)
poruszył moje serce… wspomniałeś, że są to miejsca idealne na rower…
Tak! Zgadza się.. :)) byliśmy na rowerach i jeździliśmy po tych terenach…

Dojechaliśmy pociągiem do Kłodzka i stamtąd ruszyliśmy rowerami, czyli ja z
córką z tyłu na siodełku, i małżonka z synkiem z tyłu na siodełku + plecaki
na plecach… Przejechaliśmy przez Ścinawkę Dolną, Średnią, aż wprost do
Radkowa, do kwaterunku hoteliku: Restauracja Graniczna…. z tamtąd mieliśmy
wypady na Czechy, Wambierzyce (niesamowite muzeum i zoo :), + Dolnośląska Jerozolima i powyższe górskie tereny, które co dzień stopniowo były poszerzane, przez nasze „górskie” i „szalone” wyprawy, gdyż wysokości tych miejsc, są olbrzymie jadąc na rowerze z plecakiem + dzieci, niż jazda samochodem pośród serpentyn i górskich różnic w terenie, przeważnie w górę…..:))

Szosą Stu Zakrętów jechaliśmy 2 razy (każdego dnia osobno zwiedzaliśmy
Szczeliniec Wielki + okoliczne napotkane tereny i Błędne skały, gdzie
wjechaliśmy rowerem aż pod kasy… i przyszła mgła.. w trakcie chodzenia
pośród tych skał.. rozpadało się..:(( Faktycznie byliśmy przemoknięci i
zmęczeni ale zadowoleni….:) obok kas były budki z ciepłym jedzeniem i
piciem, tam dostaliśmy 4 duże worki na śmieci, aby przysposobić je sobie
jako płaszcze przeciw deszczowe, a po drugie jak wiadomo… tworzywo
sztuczne nie przepuszcza powietrza i rozgrzaliśmy się, bo ciepło zostało
zatrzymane, a my pędząc już z góry, byśmy to ciepło na pewno stracili…
Mieliśmy przed sobą wiele kilometrów do domu, do Radkowa.. oglądaliśmy
piękne chmury deszczowe wyłaniające się spośród chmur, mgły, które
odsłaniały szczyty…. Każdy dzień był dla nas niespodzianką jak i
przygodą… rozmowy z poznanymi ludźmi, zdjęcia i ta cisza samotności
pośród gór, gdy żaden samochód nie jechał….

Twój reportarz Jacku przypomniał mi te dni i z sentymentem, poruszony będąc
Twoimi pięknymi zdjęciami, napisałem tych parę słów od siebie, dzieląc się z
Tobą moimi/naszymi wrażeniami……

Pozdrawiamy Cię serdecznie Jacku z Gdańska, skąd biegła nasza trasa koleją
aż do Kłodzka, a z tamtąd…. Ty już wiesz… :)

Tomasz i Małgosia Juszczyk
wraz z dziećmi, Patryk 5 latek i Julia 7 latek
Gdańsk.”

Małgosia w seksownym przeciwdeszczowym płaszczyku z worka na śmieci
Góry Stołowe - rower

Genialne zdjęcie Tomka w pozie macho mana – obserwatora przyrody.
Obserwator przyrody

A takie sceny przypominają mi chwile, kiedy samemu miałem małe dzieci i trzeba było pchać pod górę trzy rowery na raz ;-). Ale pięknie było i warto było!

Tak więc ludziska, pakujta dzieciaki i hajda na … rower!
turystyka rowerowa z dzećmi

Comments are closed.