Wiosna na parapecie
W połowie stycznia wszędzie jeszcze panowała zima (kalendarzowa raczej, bo tej prawdziwej to już od dwóch lat prawie nie ma), a u mnie w wazonie na parapecie już był prawdziwie wiosenny nastrój. Pąki puchły, pękały, wychodziły listki, bazie i kwiatki. Bajka!
Lipa Jana Kochanowskiego z Czarnolasu.
A to co tak pięknie kwitnie? Sam nie wiem co do domu przywlokłem, ale kwiatki ma nieprzeciętnej urody. Pręciki kłębią się stłoczone wokół wysuniętego nieco słupka, a płatki cudnie mienią w promieniach słońca.
A oto cała gałązka z pąkami i kwiatkami.
Topola Osika. Wbicie osikowego kołka w serce podobno skutecznie uśmierca wiedźmy i wampiry.
Tulipanowiec Amerykański. Występuje u nas licznie w parkach i zwraca uwagę nietypowym kształtem liścia.
Robinia akacjowa, czyli po prostu akacja. Masoni przyjęli jej liście jako symbol nieśmiertelności.
Wierzba i jej kotki.
Cudowne, kolorowe bazie wierzby.
Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!
Polub to!













Gratuluję pomysłu, nigdy na taki nie wpadłam, choć nie powiem, na Andrzejki swego czasu zawsze ścinałam gałązki wiśni by sprawdzić jaki bedzie następny rok. Jak rozkwitły to wiadomo :D. Ta lipa z Czarnolasu chyba najbardziej mnie urzekła. Pozdrawiam :)
Dzięki! Pomysł by zrobił większe wrażenie, gdybym opublikował te zdjęcia tak jak robiłem w połowie stycznia, bo teraz to tylko ślepy wiosny nie widzi!
No, ale z tymi Twoimi kwiatami wiśni, to jakaś ściema, bo wiadomo, że zawsze zakwitły i dlatego każdy rok miałaś dobry :D
Pozdrawiam serdecznie.
Tulipanowiec amerykański ma nie tylko nietypowy kształt liścia, ale też wspaniałe kwiaty. Polecam wszystkim tę roślinę do swoich ogrodów. Ja na razie mam 3 drzewka u siebie i jestem zadowolony :)