Cień wiatru Carlos Ruiz Zafon

„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie” – Carlos Ruiz Zafon

Cmentarz Zapomnianych Książek

Wciąż pamiętam ów świt, gdy ojciec po raz pierwszy wziął mnie ze sobą w miejsce zwane Cmentarzem Zapomnianych Książek. Szliśmy ulicami Barcelony. Były pierwsze dni lata 1945 roku. Miasto codziennie dusiło się pod naporem szarego jak popiół nieba i słonecznego żaru, zalewającego Ramblę Santa Mónica strumieniem płynnej miedzi.

– Danielu, to, co dzisiaj zobaczysz, masz zachować wyłącznie dla siebie – ostrzegł mnie ojciec. – Nikomu ani słowa. Nikomu. Nawet twojemu przyjacielowi Tomasowi.

– Nawet mamie? – spytałem cichutko.

Ojciec westchnął, ukryty za tym swoim smutnym uśmiechem, który jak cień towarzyszył mu nieodłącznie przez całe życie.

– Nie, oczywiście, że nie – odparł, spuszczając głowę. – Przed nią nie mamy tajemnic. Mamie możesz mówić wszystko.

Zainteresowałem się nią już na półce w księgarni. Od razu rzuciła mi się w oczy za sprawą przepięknej fotografii na okładce. A ponieważ lubię książki, a ta książka jest o książce, więc pewne było, że muszę ją przeczytać.

Zafon Cień wiatru

Akcja rozgrywa się w Barcelonie na przestrzeni lat 1945-56.

Cień wiatru opowiada o fascynacji młodego dojrzewającego w tym czasie chłopca imieniem Daniel Sempere przypadkowo spotkaną powieścią „Cień wiatru”. Jej autor, Julian Carax jest nikomu nie znany, a jego pozostałe pozycje okazują się nie do zdobycia. Chłopiec starając się zdobyć informację o Carax’ie dochodzi do tajemnicy okrywającej jego życie i twórczość. Stopniowo zagłębia się w nią stając się samemu częścią niesamowitej historii.

Zafon wprowadza do akcji szereg interesujących, różnorodnych i doskonale scharakteryzowanych postaci, z których przyjaciel Daniela Fermin przebija wszystkich swoim humorem i skłonnością do niekonwencjonalnych pomysłów.

500 stronicową cegłę czyta się praktycznie jednym tchem. Nie jest to jednak tempo połykania amerykańskich bestsellerów nastawionych na sukces, ale stonowane rozsmakowywanie się w meandrach akcji oraz w poszczególnych zwrotach językowych. Czuje się tu cień powieści Umberto Eco: przeszłość, tajemnica, smaczki językowe.

Czarno-białe zdjęcia autorstwa Francesco Catala-Roca znakomitego fotografika XX wieku podkreślają atmosferę Barcelony lat pięćdziesiątych.

To, co dobre, każe na siebie czekać.

Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć.

Póki pracujesz, nie ma czasu spojrzeć życiu w oczy.

Póki ktoś nas pamięta, wciąż żyjemy.

Nie rezygnuj z marzeń. Nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne.

W chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze.

Bo człowiek nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety.

Niech ich piekło pochłonie albo urząd skarbowy.

Gdybym wówczas co nieco się zastanowił, pojąłbym dość szybko, że moje zauroczenie Klarą było zarazem źródłem moich katuszy. Być może dlatego coraz bardziej ją uwielbiałem, właśnie z powodu tego wiecznego zaślepienia, które zmusza nas do uganiania się za kimś, kto sprawia nam ból.

Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność, nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.

Carlos Ruiz Zafon

Comments are closed.